Ostatnia kropka w „Genie unicestwienia” została postawiona we wrześniu. Obecnie trwa praca nad składem książki.
„Gen unicestwienia” jest aktem przebaczenia. Jeszcze raz powróciłam do emocji dziecka, dziewczynki i kobiety. Wydobyłam pragnienia i wstydliwie ukryte emocje. Zrozumiałam, czemu pozwalałam się krzywdzić i czemu krzywdziłam się sama. Wybaczyłam sobie swoje skazy, wybaczyłam winnym moich krzywd, tych realnych i tych popełnionych bez premedytacji. Nie budzi mnie już strach, że świat pozna moje tajemnice. Nie boję się samotności i nie wstydzę łez.
„Gen unicestwienia” pisałam dwa lata.
Zapełniłam moim prawie nieczytelnym pismem kilka zeszytów, a potem poukładałam je w kształt książki. W tym czasie skończyłam szkołę i zdobyłam nowy zawód. Uległam poważnym kontuzjom i doświadczyłam miłości Boga. Moja córka stała się matką i narodziła się kolejna w rodzinie kobietka.
Czy również będzie naznaczona?


