„Gen unicestwienia” w trakcie składu

książka gen unicestwienia
Zwykły wpis

Ostatnia kropka w „Genie unicestwienia” została postawiona we wrześniu. Obecnie trwa praca nad składem książki.

„Gen unicestwienia” jest aktem przebaczenia. Jeszcze raz powróciłam do emocji dziecka, dziewczynki i kobiety. Wydobyłam pragnienia i wstydliwie ukryte emocje. Zrozumiałam, czemu pozwalałam się krzywdzić i czemu krzywdziłam się sama. Wybaczyłam sobie swoje skazy, wybaczyłam winnym moich krzywd, tych realnych i tych popełnionych bez premedytacji. Nie budzi mnie już strach, że świat pozna moje tajemnice. Nie boję się samotności i nie wstydzę łez.

„Gen unicestwienia” pisałam dwa lata.

Zapełniłam moim prawie nieczytelnym pismem kilka zeszytów, a potem poukładałam je w kształt książki. W tym czasie skończyłam szkołę i zdobyłam nowy zawód. Uległam poważnym kontuzjom i doświadczyłam miłości Boga. Moja córka stała się matką i narodziła się kolejna w rodzinie kobietka.
Czy również będzie naznaczona?

 

Autsajder

Zwykły wpis

Dziś, po 13tej, dotarł do mnie kurier z bardzo ciężkimi paczkami. Otworzyłam. Wyjęłam jedną książeczkę. Niewielka, a tyle treści. Za oknem życie miejskie w toku, lecz dla mnie, na moment, zatrzymał się dzień. Z radyjkowej trójeczki popłynął Autsider.
Przeczytałam dwa ostatnie rozdziały. Powąchałam. Spakowałam kilkanaście sztuk i zaniosłam do  księgarń:
–  Oborniki Wlkp. ul. Zamkowa.
– Poznań, Księgarnia Pasja, ul. Ratajczaka
Przed chwilą wystawiłam aukcję na allegro:
http://allegro.pl/show_item.php?item=4654806456

Ja już nigdy się nie zmienię.

Przyszedłeś w słońcu …

Zwykły wpis

anioł 002

Nie ma wydawnictwa Absolut. Nie poddałam się jednak. Zaprojektowałam okładkę, ucząc się jednocześnie drugiego programu do składania publikacji, doskonaląc swoje umiejętności graficzne. To oczywiście też świetna zabawa, wymagająca wiele cierpliwości.
Anioł z okładki jest faktycznie aniołem strzegącym grobu mojej siostry i jej koleżanki. Nie miałam sił, by zmienić imię mojej siostry.
 Brak siostry i ojca towarzyszą mi całe życie, powodując mniejsze i większe katastrofy. Niech więc ten anioł z okładki będzie dowodem mojej tęsknoty za siostrą, której nawet nie pamiętam. Ciężka zasłona zagarnęła moje wspomnienia.

 „Mama mówiła mi, że każdy ma swego anioła.”  Może moja siostra jest moim aniołem. Może Ewa strzeże mnie, i dała mi siłę,
by się podnieść, za każdym razem, gdy upadałam.

 Książka  zostanie wydana przeze mnie. Otrzymałam numery ISBN. Niebawem ukaże się e-book, a adresy platform dla selfpublisherów będę podawać sukcesywnie.

… przyszedłeś w słońcu, gdy przestało padać!

Wydawnictwo Absolut

Zwykły wpis

Złożyłam wniosek o dotację unijną. Spełniałam kryteria, wstępny plan został wysoko oceniony. Postanowiłam sama prowadzić wydawnictwo. Początkowo miały być wydane książki moje i przyjaciół. Trwały szkolenia i kolejne nabory. W tym czasie przeprowadziłam ostatnią korektę szukając błędów wszelkich. Czytałam o regułach językowych i okazało się, że moja ortografia nie jest doskonała. Uczyła mnie starsza Pani, a od jej czasów szkolnych reguły ortograficzne uległy modyfikacjom. Poprawiałam uważnie, otoczona słownikami.

Nadszedł listopad, w styczniu mieliśmy otrzymać decyzje i środki. Poświęciłam mnóstwo czasu na pisanie biznes planu. Moja duma,
a i bieda, nie pozwoliły skorzystać z usług odpowiednich firm zajmujących się doradztwem i pisaniem biznes planów. Postanowiłam jednocześnie złożyć własnymi siłami książkę, czyli przygotować ją do druku. Skorzystałam z testowej próby Indesigna, profesjonalnego programu dla składaczy. Nim przeczytałam informacje o sztuce typografii i o samym programie, minęły trzy tygodnie. Uczyłam się nowych rzeczy intensywnie i zachłannie. To takie pasjonujące, projektować wygląd i formę swojej książki. Wersję testową można mieć miesiąc. Pozostał mi tydzień na złożenie „Niwinnych”. Było mi trudno, nie miałam specjalisty, którego mogłabym się radzić. Złożyłam jednak książkę. Nie nazwałabym mojej pracy profesjonalną, ale widuję gorzej złożone książki. Niestety, umknęło mi kilka błędów, dlatego są one w książce do teraz i nie mam możliwości ich poprawy.

W grudniu, tuż przed gwiazdką, okazało się, że mój projekt odpadł. Tak skończyło się marzenie o Wydawnictwie Absolut.

Życiem pisane

Obrazek

Tutaj pisałam „Niewinnych”. Kiedy miałam już pierwszy rozdział, pozostało tylko ustalić kierunek. Szybko zauważyłam, że nie mogę przekazać wszystkiego, czym chciałabym się podzielić, w jednej książce.
Wybrałam momenty najbardziej znaczące, nabrzmiałe emocjami, wskazujące kierunek, otwierające następny rozdział. Nie ma w tej książce rzeczy zmyślonych. Zmieniłam imiona bohaterów. Pisałam, leżąc na gorących pomostach wędkarskich, skrobiąc w zeszycie wyciągniętym z rowerowej sakwy. Przeżywałam wszystko raz jeszcze. Płakałam w momentach, w których kiedyś płakać nie mogłam. Pisząc, czułam się spełniona. Byłam tam, gdzie powinnam być. Spadał ze mnie ciężar mojej tajemnicy.
Zmieniłam zeszyt i ubrania. Gdy jesień stała się uciążliwa, skończyłam ostatni rozdział. Wieczorami redagowałam tekst. Przepisując z zeszytu do komputera robiłam pierwszą korektę. w trakcie drugiej poprawiałam zawikłane zdania i szukałam jeszcze bardziej trafnych sformułowań. Rozesłałam do wielu redakcji. Odezwały się płatne serwisy oraz kilka dobrych głosów. Że nie ta tematyka lub, że wydawnictwo już nie istnieje. Większość wydawnictw nie potwierdziło otrzymania maila. Zaczęłam wątpić w wartość mojego pisania. Nigdy nie sądziłam, że niosę wielkie słowo. Wiem, że „Niewinni” że to debiut i niezdarny początek. Ale żeby nikt? Odezwała się Pani z pewnego stowarzyszenia, chwaląc, że chciała tylko zajrzeć a połknęła cała książkę.
Postanowiłam wydać książkę w inny sposób. I tu zaczął się kolejny kroczek w stronę wydania książki.