45
Products
reviewed
128
Products
in account

Recent reviews by Sawcio :)

Showing 1-10 of 45 entries
<12345>
11 people found this review helpful
15.8 hrs on record (15.5 hrs at review time)
The Walking Dead: The Final Season to nie jest zwykła gra. To pożegnanie z bohaterką, z którą dorastałeś, podejmowałeś chore decyzje i dźwigałeś ich konsekwencje przez lata. Finał tej historii jest emocjonalny, dojrzały i cholernie ludzki. Clementine nie jest już dzieckiem z pierwszego sezonu – to kobieta ukształtowana przez świat, który nigdy nie dawał drugich szans. I właśnie to zamknięcie jej historii wypada pięknie, bez taniego szoku, bez efekciarstwa. Jest cicho, jest ciężko, jest prawdziwie. Dla kogoś, kto przeszedł wszystkie sezony, to jedno z tych zakończeń, po których siedzisz chwilę w ciszy i po prostu patrzysz w ekran.

Narracyjnie to złoto. Relacja Clementine z AJ-em jest sercem całej gry i to, jak go wychowujesz, wraca do ciebie w finale z pełną siłą. Twoje decyzje nie są tylko checkboxami – one kształtują człowieka. Gra bardzo dobrze pokazuje, że w tym świecie nie ma dobrych wyborów, są tylko te, z którymi da się żyć. Zakończenie nie próbuje zadowolić wszystkich, tylko domyka temat w sposób spójny z tym, czym ta seria zawsze była: opowieścią o przetrwaniu, odpowiedzialności i cenie, jaką się za to płaci.

Ale nie ma sensu udawać, że wszystko jest idealne. Gameplay i technikalia momentami potrafią wkurzyć. Sterowanie bywa toporne, a brak realnego wpływu zmiany czułości kamery to coś, co potrafi skutecznie wybić z immersji. Sekwencje „wolnego biegania” często są tylko iluzją swobody – zombie potrafią grzecznie czekać w kolejce, aż skończysz z ich kolegą, co wygląda sztucznie i przypomina, że to wciąż bardziej interaktywny serial niż pełnoprawna gra akcji.

Największy zgrzyt to jednak synchronizacja wyborów z poprzednich sezonów. Jeśli przeszedłeś całą serię i pamiętasz swoje decyzje, potrafi zaboleć, gdy gra narzuca ci wersję wydarzeń – jak choćby sposób pożegnania z Lee. To nie niszczy historii, ale odbiera część satysfakcji i poczucia, że „to naprawdę była moja Clementine”.

I mimo tego wszystkiego – to nadal jedno z najpiękniejszych zakończeń w historii gier narracyjnych. Wady techniczne bledną przy sile emocji, jakie ta gra potrafi wywołać. To finał, który nie krzyczy, nie epatuje dramatem na siłę, tylko spokojnie stawia kropkę tam, gdzie powinna się znaleźć.
Jeśli dorastałeś z tą serią, jeśli pamiętasz pierwsze kroki Clementine – to zakończenie trafia prosto w serce. I zostaje tam na długo.
Posted December 29, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
17.0 hrs on record
Zaskoczyło mnie, jak dobrze bawiłem się przy tym sezonie. Opinie graczy są różne, ale dla mnie to solidna część serii. Wybory potrafiły dać w kość — kilka razy naprawdę siedziałem chwilę, zanim kliknąłem. Szkoda tylko, że grałem dopiero raz, więc nie wiem jeszcze, jak mocno inne opcje zmieniłyby historię. Na pewno wrócę do tej gry, żeby to sprawdzić.

Największy plus? Obecność Clementine. Nawet jeśli nie jest główną grywalną postacią, to bez niej ten sezon nie miałby tego samego klimatu. Jej wątek i to, jak wpływa na całą historię, trzymają poziom wcześniejszych części.

Postacie są różne, ale kilka naprawdę się wyróżnia. David to twardy, złożony charakter, Joan jako antagonista też wypada dobrze, doktor daje sporo smaczków fabularnych, a Jezus dodaje fajnej dynamiki. No i oczywiście Clem — niezmiennie mocny punkt całej serii. Z drugiej strony są postacie, które wypadają nieco nijako, jak Trip, który kompletnie mnie nie przekonał.

Podsumowując: A New Frontier to mocna, emocjonalna część serii, w którą warto wejść nawet mimo mieszanych opinii w sieci. Ja nie żałuję ani chwili i już nie mogę się doczekać przejścia finałowego sezonu.
Posted December 12, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
22.5 hrs on record
Drugi sezon przypadł mi do gustu tak samo jak pierwszy. Mocny klimat, świetnie poprowadzona Clementine i decyzje, które dalej potrafią przycisnąć człowieka do ściany. Historia trzyma poziom, emocje nie siadają, a momenty kulminacyjne wchodzą równie mocno jak w jedynce.

Nowe postacie są różne, ale całość działa i buduje świetną kontynuację pierwszej części. Niczego tu nie brakuje, a finał siedzi w głowie tak samo długo jak ten z sezonu 1.

Ocena: 10/10 – pełnoprawny następca, który dorównuje oryginałowi.
Posted December 9, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
2 people found this review helpful
13.1 hrs on record (13.1 hrs at review time)
Telltale w najlepszej formie. Sezon 1 to emocjonalny cios prosto w brzuch – historia Lee i Clementine trzyma od początku do końca i nie daje ani chwili wytchnienia. Każda decyzja ma znaczenie, a mimo że gra bardziej „prowadzi” niż udaje pełną swobodę, to absolutnie nie przeszkadza, bo tempo i narracja robią robotę.

Postacie są świetnie napisane, dialogi naturalne, a klimat bez przerwy trzyma w napięciu. Ostatnie rozdziały? Gniotą człowieka jak imadło.

Dodatek 400 Days to krótsza, ale ciekawa przekąska – kilka historii, szybkie tempo, fajne spojrzenie na świat gry z różnych stron. Nie równa się głównemu sezonowi, ale idealnie go uzupełnia.

Ocena: 10/10 – klasyk. Każdy fan narracyjnych gier powinien to przeżyć.
Posted December 9, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
64.1 hrs on record
W Supermarket Together spędziłem łącznie 64 godziny i ani chwili nie żałuję. Wbiłem 100% osiągnięć, wykupiłem wszystkie miejsca w magazynie i w sklepie, ogarnąłem też całą część związaną z zamówieniami online. Gra daje ogrom satysfakcji, kiedy wszystko zaczyna działać jak dobrze naoliwiona maszyna.

Rozgrywka jest prosta, ale niesamowicie relaksująca. Zarządzanie zapasami, układanie towarów i pilnowanie zamówień wciąga dużo bardziej, niż można by się spodziewać. Każdy kolejny upgrade faktycznie daje poczucie rozwoju sklepu. Do tego twórcy regularnie poprawiają i doszlifowują grę.

Jeśli lubisz gry tycoon/sim z elementem zarządzania i chcesz coś, przy czym można się odprężyć, to ten tytuł jest strzałem w dziesiątkę. Polecam w ciemno!
Posted December 3, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
3 people found this review helpful
1 person found this review funny
55.0 hrs on record (42.1 hrs at review time)
Call of Pripyat samo w sobie było najbardziej dopracowaną częścią trylogii, a edycja Enchanted po prostu wyciska z niego maksimum, nie rozwalając przy tym starego klimatu. To jak granie w „znaną i lubianą” wersję, ale w jakości, której ta gra zawsze powinna była mieć.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ulepszona oprawa. Lokacje takie jak Zaton czy Jupiter wyglądają znacznie bardziej naturalnie — światło, cienie, niebo, efekty pogodowe… wszystko tworzy jeszcze mocniejsze wrażenie realnej, umierającej Zony. W nocy faktycznie jest ciemno, a burze psiarskie potrafią zrobić wrażenie.

Rozgrywka dostała porządne usprawnienia. Strzelanie jest bardziej responsywne, broń brzmi lepiej, a mutanci wydają się groźniejsi niż w oryginale. Nadal czujesz stalkerową surowość, ale mniej irytacji i więcej satysfakcji. Przestoje techniczne praktycznie znikają — ta wersja gra się płynnie, stabilnie, bez wiecznych nerwów o kolejne bugi.

Fabuła i zadania to wciąż solidna część CoP. Śledztwo Majaora Diegtiariewa jest podane klarownie, bez chaosu poprzednich odsłon, a Enchanted jeszcze bardziej to wygładza. NPC zachowują się bardziej naturalnie, dialogi płyną bez błędów, a eksploracja od wejścia wciąga.

Podsumowując: Call of Pripyat Enchanted to najlepsza możliwa wersja finału trylogii. Zachowuje wszystko, za co ludzie kochają tę część — wyważoną rozgrywkę, dobrą historię, świetny klimat — i podkręca to technicznie oraz wizualnie. Jeśli poprzednie dwie edycje Enchanted zrobiły na tobie wrażenie, to ta domyka całość naprawdę godnie.
Posted November 28, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
52.5 hrs on record (39.5 hrs at review time)
Shadow of Chernobyl w wersji Enchanted to powrót do klasyka, który wreszcie wygląda i działa tak, jak powinien od początku. Ten mod/edycja robi robotę: zostawia serce oryginału, ale wygładza większość tego, co dziś już zgrzytało.

Klimat? Dalej absolutna czołówka. Ta edycja tylko go podkręca — gęstsza mgła, lepsze oświetlenie, bardziej złowieszcze nastroje w lokacjach takich jak Agroprom czy Jantar. Zona w Enchanted wciąga szybciej, bo wizualnie nie odstrasza, tylko zachęca do włóczęgi i kombinowania.

Strzelanie nadal ma tę „stalkerową” surowość, ale jest wyraźnie bardziej przemyślane. Broń zachowuje się stabilniej, odgłosy są pełniejsze, a starcia z bandytami czy mutantami mają lepszą dynamikę. Nic nie staje się casualowe — po prostu działa tak, żeby bardziej bawić niż frustrować.

Największa różnica to płynność rozgrywki. W podstawce bugi potrafiły wybić z rytmu, a Enchanted sporo z tego naprawia. Mniej craszy, mniej dziwnych zachowań NPC, mniej momentów, w których człowiek łapie się za głowę. Historia Striełoka i cała tajemnica wokół „Świtu” wreszcie mogą wybrzmieć bez technicznego chaosu dookoła.

Podsumowując: jeśli lubisz Stalkera, to Shadow of Chernobyl Enchanted to pewniak. Ten sam legendarny klimat, ta sama brutalna Zona, ale z odświeżeniem, które nie zabija ducha gry. Idealna opcja, żeby w końcu przejść tę historię w formie godnej jej renomy.
Posted November 28, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
4 people found this review helpful
2 people found this review funny
1
47.3 hrs on record (34.1 hrs at review time)
„Clear Sky” w wersji Enchanted to dokładnie to, czego ten tytuł potrzebował od lat — porządne odświeżenie, które nie zabija klimatu, tylko go wzmacnia. Samo przejście gry daje satysfakcję, zwłaszcza jeśli już kiedyś odbiłeś się od oryginału przez jego techniczne fochy.

Największy plus? Atmosfera. Zona w tej edycji wygląda żywiej, gęściej i bardziej nieprzewidywalnie. Modele, tekstury i oświetlenie robią robotę — noc ma w końcu być nocą, a nie przyciemnioną szarą poświatą. Anomalie wyglądają lepiej, artefakty są wyraźniejsze, a lokacje zyskują głębię przez poprawione detale. Klimat wciąga mocniej niż w oryginale.

Fabularnie „Clear Sky” wciąż jest tym samym prequelem, z wszystkimi jego mocnymi i słabszymi stronami. Historia frakcji i ich konfliktów to fajna odskocznia od klasycznego stalkerowego biegania solo, ale nie każdemu musi siąść. Fajnie jednak, że w Enchanted wszystko jest podane płynniej – mniej bugów, mniej absurdów, mniej momentów, które w podstawce potrafiły zirytować.

Strzelanie i ogólna walka też wypadają lepiej, głównie dzięki dopracowanej balistyce i poprawionemu dźwiękowi. Broń w końcu „czuć”, a niektóre starcia potrafią naprawdę podnieść ciśnienie. Sztuczna inteligencja nadal miewa swoje humory, ale już nie tak często jak kiedyś.
Posted November 28, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
67.2 hrs on record (58.4 hrs at review time)
MISERY to idealny przykład gry, która pokazuje, że nie potrzeba wielkiego budżetu, żeby zrobić cholernie dobry klimat. To horror oparty na napięciu, ciszy i niepewności, a nie na tanich jumpscare’ach co 10 sekund. I właśnie dlatego działa.

Największą siłą MISERY jest atmosfera. Od pierwszych minut czuć, że jesteś w miejscu, w którym coś jest nie tak, ale gra długo nie mówi ci wprost co. Świat jest surowy, ponury, przytłaczający – dokładnie taki, jaki powinien być survival horror. Każdy dźwięk, każdy krok i każdy cień sprawia, że zaczynasz się zastanawiać, czy zaraz czegoś nie spieprzysz. Strach nie wynika z tego, że coś na ciebie wyskakuje, tylko z tego, że ciągle spodziewasz się, że może wyskoczyć.

Świetnie wypada też tempo gry. MISERY nie prowadzi gracza za rękę. Musisz obserwować, kombinować, zapamiętywać i uczyć się na błędach. Gra nagradza cierpliwość i myślenie, a nie bieganie na pałę. To sprawia, że każda przeżyta minuta daje satysfakcję, a każdy błąd faktycznie boli.

Na duży plus zasługuje również poczucie zagrożenia. Tutaj nie czujesz się bohaterem. Jesteś słaby, podatny na błędy i często jeden zły ruch oznacza koniec. Dzięki temu napięcie trzyma od początku do końca, a sukces – nawet mały – smakuje podwójnie.

Technicznie gra może być prosta, ale styl wygrywa wszystko. Surowa oprawa wizualna, mroczne lokacje i minimalistyczne podejście tylko wzmacniają klimat. MISERY dokładnie wie, czym chce być i nie próbuje udawać czegoś więcej. I to jest jej ogromna zaleta.

Podsumowując:
MISERY to horror, który straszy głową, a nie tylko oczami.
Jeśli lubisz gry, które budują napięcie powoli, duszno i niepokojąco – to jest strzał w dziesiątkę. To nie jest gra, którą się „przelatuje”. To gra, którą się przeżywa.
Posted November 26, 2025. Last edited December 29, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
155.5 hrs on record (112.2 hrs at review time)
Kingdom Come: Deliverance II to prawdziwy średniowieczny majstersztyk. Realizm, klimat i poziom szczegółów są wręcz absurdalnie dobre. Czuć, że każda walka, każdy dialog i każda decyzja mają znaczenie.
Gra nie jest dla niecierpliwych – tu trzeba myśleć, planować i czasem dostać po głowie, zanim wyciągniesz miecz jak trzeba.

Grafika, muzyka, fabuła i klimat – wszystko gra jak w dobrze naoliwionym mieczu.
Świetne RPG, piękne, wymagające i w pełni zasługujące na miano „żywego średniowiecza”.
Posted November 5, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
Showing 1-10 of 45 entries
<12345>